Kopiowanie treści zabronione.
Skontaktuj się ze mną w celu ustalenia zasad współpracy.

Ragnar, Islandia

RAGNAR | ze skał i lodu

Tutejsi ludzie byli zrobieni ze skał i lodu. To jedyne wytłumaczenie. Islandzkie poczucie wolności jest czymś, co bardzo łatwo uwodzi, podkręca wyobraźnię, jeszcze szybciej rozbija się o brzeg, gdy w trakcie sztormu człowiek ma wrażenie, że już nigdy stąd nie wyjedzie. Natura nie jest łaskawa. Kiedy głowa nie daje wyboru i dociera się do opustoszałych miejsc, przyroda uderza z całą siłą i weryfikuje wyobrażenia, zachwyt, poczucie stabilnego gruntu pod nogami. Iluzja się kończy
– czytam w książce „Szepty kamieni.

Historie z opuszczonej Islandii" i zaczynam rozumieć te słowa dopiero wówczas, gdy z Ragnarem docieramy na jeden, drugi, trzeci urwisty brzeg czy do opuszczonej suszarni rybnej. A gdzie nam w tej podróży do pustkowi opisywanych przez autorów bloga IceStory.

To, co ukazuje się naszym oczom niemal na każdym przejechanym kilometrze, onieśmiela i zostawia w głębokiej refleksji nad potęgą natury. Krajobraz nie pozostawia wyboru – jesteśmy tu po to, by się wszystkim wokół zachwycać, ani złudzeń – jesteśmy tylko drobinami, które w zderzeniu z tą przestrzenią nic nie znaczą, chociaż sami chcielibyśmy nadawać jej znaczenia.

Ragnar przemierzał Półwysep Reykjanes dziesiątki razy, a i tak mówi, że zawsze cieszy go przebywanie w tych niezamieszkałych przez nikogo miejscach. Tutaj nie ma nic poza bezkresem i majestatem przyrody. Jeśli posuniemy się o krok dalej, spadniemy z wielkiego klifu, o który porywisty wiatr chce rozbić igrające z nim mewy. Islandzki wiatr, który ugina kolana ludziom i wyrywa drzwi samochodom. Wszystko wprawia mnie w zachwyt. Nie jesteśmy sami na świecie ze swoimi małymi radościami i buńczucznymi walkami z niezrównanym przeciwnikiem. Jak ptaki wystawiamy swe twarze do słońca, które jeszcze przez kilka chwil będzie przyjemnie smagać skórę. To zapowiedź potężnej wichury, która rozbiłaby statek o brzeg, gdyby właśnie tędy nadpływał. I majowych śnieżnych chmur wpisanych na stałe w ten niemal już letni krajobraz.

0
0
0
0
0
0
0
0

GALERIE